czwartek, 24 maja 2012

KIEDY RODZI SIĘ DZIECKO...

No właśnie.
W ciąży przyszła mam jest obiektem westchnień, uwagi i zachwytów ze wszystkich stron.
Później rodzi się dziecko i to ono przejmuje zainteresowanie.
Odciążając tym mamę, która czuje się dziwnie, bo jeszcze kilka dni temu to ona była naj.
I co wtedy robicie?
Bo ja mam sposób.
Znam go od ESSI.
Sama go doświadczyłam i zapewniam zostaje w głowie i jest niezwykle przyjemny.
Mianowicie dla tej kochanej i utrudzonej porodem mamy kupujemy siedem drobiazgów.
Babskich.
Balsam do ust, świeczkę zapachową, książkę, kule do kąpieli, fajny balsam do ciała....
Pakujemy, numerujemy i wręczamy zaraz po porodzie z przykazaniem:
CODZIENNIE, CO RANO OTWIERAMY PACZUSZKĘ Z ODPOWIEDNIM NUMERKIEM.
Dziewczyny to działa.
Wiem ja. 
Wie mama Zosi.
Będzie wiedzieć dzisiaj mama Oli.
Ps. nie zapomnijcie kupić jakąś maskotkę dla maluszka. 
Takie coś własnego na podusi szpitalnej potrafi zdziałać cuda i koniecznie do otwarcia w pierwszy dzień.
Polala


29 komentarzy:

  1. Świetny pomysł! Moja koleżanka zawsze powtarzała mi, że jak kiedyś będę odwiedzać jakąś świeżo upieczoną mamę - żeby kupić też co dla niej. Bo wszyscy kupują drobiazgi dla maluszka, o mamach zapominając :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz :-)
      Czyli tu tkwi sekret :-)

      Usuń
  2. rewelacyjny pomysl!
    moja siostra niebawem rodzic bedzie-posle jej paczuszke:)
    czekam na Twoje baleriny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poślij koniecznie.
      Ja szukam czasu na wszystko. O balerinach zapomniałam.
      Koniecznie. Ale znowu nie teraz. Może wieczorem :-)

      Usuń
    2. Wyrobię się.
      Uściski :-)

      Usuń
  3. Swietny pomysl !

    Ale z tymi ciazami to nie zawsze tak. Moje byly calkiem inne... Za granica , wsrod obcych, wsrod rodziny meza. Nikt sie mna nie zachwycal, nikt nie powiedzial milego slowa, na nikogo nie dzialal brzuszek, na jakakolwiek skarge byla jedna odpowiedz- nie ty pierwsza! Nikt , nikt, nikt. Mama i moi byli daleko, ciaze byly ciezkie wiec nie moglam prysnac . Musze dodac , ze tesciowa jest dobra , ale nie uzewnetrznia uczuc, cala reszta moich Grekow zreszta tez ! Takie byly 3 ciaze. Jeden wielki scisk serca !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś (byłaś) najlepszą kandydatką do takich właśnie miłych poranków.
      Sama powiedz co kraj to obyczaj.
      Nie wiedziałam, że Grecy tacy nie uzewnętrzniający uczuć.

      Usuń
  4. Właśnie zostałam przyszywaną babcią, więc muszę i chcę odpowiednio zadziałać na mamusię :) dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyszywana babcia? Babcia? Ty?!!!!
      No ale skoro się stało to zadziałaj.
      Sukces gwarantowany :-)

      Usuń
    2. Ano ja, widzisz, tak działają dwudziestoczterolatki :) bez pytania robią ze mnie babcię...

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ha!
      Daj znać odpowiednim przyjaciółkom niech się szykują :-))))

      Usuń
  6. Fajnie mieć takie fajne koleżanki!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. oj kochana, świetny pomysł ! jest dokładnie tak jak piszesz - a do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jakieś dziwne podłamanie o którym świeżo upieczona mama nikomu nie mówi ! pozdrawiam, ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wtedy z pomocą przychodzą przyjaciółki a z nimi magiczne paczuszki :-)

      Usuń
  8. Dzięki za podpowiedz! Mam młodą stażem ,,pierworódkę,, (jak ja nie lubię tego określenia!) której z pewnością zaproponowane przez Ciebie drobiazgi, sprawią przyjemność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawią.
      A pierworódka jest określeniem makabrycznym.
      Zgadzam się.
      POzdrowniea dla młodej mamy :-)

      Usuń
  9. Świetny pomysł, niestety moje grono znajomych już raczej z zaskoczenia może się powiększyć, ale jak tylko to się stanie to na bank skorzystam z pomysłu!
    Super!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. no, pomysł doskonały :-) wykorzystam jak ktoś bliski urodzi maluszka :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. pomysł pierwsza klasa ...do zapamiętania i wykorzystania :)

    OdpowiedzUsuń
  12. świetna inicjatywa! ja zawsze będę pamiętać, że moja mama przejechała trzeciego dnia setki kilometrów i nagotowała mi gar pysznego rosołu :) tego potrzebowałam...

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszę się , ze kultywujesz ten przepiękny zwyczaj z kraju deszczu i mgły na naszym rodzimym gruncie. Chyba się przyjmie!!!

    OdpowiedzUsuń