piątek, 16 grudnia 2011

...KIEDY NIE MA PRĄDU...

Po ciężkiej i trudnej środzie nie mogłam znaleźć sobie miejsca w domu. 
Czułam, że zrelaksować się należy, ale nie wiedziałam jak.
No to na pierwszy rzut - wanna. 
Wylazłam z niej po pięciu minutach bo nadal mnie roznosiło.
No to na drugi rzut - wino. 
Po jednej lampce na drugą zupełnie nie miałam ochoty.
Nadal mnie nosi. Myślę nieustannie o tym co było. 
Nagle zrobiło się ciemno. 
W ramach awarii nie dopłynął prąd na nasze osiedle.
W domu nic nie widać, dookoła ciemnica. 
Księżyc nagle zrobił się taki jasny. 
No to ja za aparat i poszalałam. 
I zrelaksowałam się. 
I narobiłam zdjęć setki.
I nie wszystkie są dobrej jakości, ale terapeutyczna moc aparatu pomogła :-)

Polala


Na naszym tarasie stoją gałęzie ubrane w lampki.

Od 2011-12-14KIEDY NIE MA PRĄDU


Od 2011-12-14KIEDY NIE MA PRĄDU

Mała latarka na potrzeby zdjęć.
Od 2011-12-14KIEDY NIE MA PRĄDU


Od 2011-12-14KIEDY NIE MA PRĄDU


Od 2011-12-14KIEDY NIE MA PRĄDU

W oknie u sióstr wisi mikołaj z choinką. Obok ówże odbijający się na drzwiach.
Od 2011-12-14KIEDY NIE MA PRĄDU


Od 2011-12-14KIEDY NIE MA PRĄDU

19 komentarzy:

  1. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, kolaż super!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. No i widzisz , dlatego nosze aparat zawsze przy sobie, no prawie zawsze. Czasami specjalnie zapominam. Zdjęcia wyszły bardzo interesująco .

    OdpowiedzUsuń
  3. oj to zdecydownie nie jest dobry moment na jakiekolwiek awarie a zwlaszcza pradu, mam nadzieje ze nastala juz jasnosc i cieplość :) ale bez tego nie zrobilabys zdjec ksiezycowych a sa naprawde ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podobają efekty tej antystresowej terapii:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. tak! dla mnie też aparat to lek na całe zło :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie ostatnio jakoś też nosi, nie mogę spać, budzę się w nocy, jestem ciągle poddenerwowana. Podobno to wpływ halnego..

    OdpowiedzUsuń
  7. Mroczne, romantyczne, gotyckie :-)
    piękne :-)
    i najważniejsze, że terapeutyczne ;-)_

    OdpowiedzUsuń
  8. Fotografia to świetna terapia! Bardzo fajnie wyszły zdjęcia z Twojej sesji terapeutycznej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. piekny efekt terapeutyczny!
    mi terapia fotograficzna tez zawsze pomaga.
    u nas bezczelny ksiezyc zagladal do sypialni-byl ogromny...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. A mnie trzyma cały czas...:(

    OdpowiedzUsuń
  11. DZIEWCZYNY, dzięki. Odkrywcza i zaskakująca była terapeutyczna moc aparatu. Zachowam to w pamięci i teraz przede wszystkim za aparat się chwytam w chwilach trudnych.
    Dziękuję Wam :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nawet awaria prądu może być do czegoś przydatna ;-))
    Poszalałaś z nocnymi zdjęciami, a przy okazji się zrelaksowałaś :-)
    Zachwycam się tym kolażem księżycowym :-))

    OdpowiedzUsuń
  13. W takich ciemnościach zrobić zdjęcie to sztuka! A Tobie się udało :) Dobrze, że noc przegnała problemy i myśli niepotrzebne. Oby było już tylko lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nieziemski ten kolaż z księżycem. Jak z bajki. Baaardzo mrocznej!
    Na mnie też aparat działa uspokajająco. Aparat i sprzątanie w kuchennych szafkach :)
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  15. DAG, to prawda. Awaria, aparat i gotowy przepis na relaks :-)

    EWA, będzie. teraz taki czas, że wyłączam z głowy wszystko co było i co nas jeszcze czeka.
    Dziękuję.

    MAŁGOSIA, szafki kuchenne? muszę spróbować :-)
    Przyjemności.

    OdpowiedzUsuń
  16. Również wierzę w terapeutyczną moc aparatu,jakby tego nie ująć;)
    U mnie dziś,prawie przez cały dzień i wieczór niedosyt prądu/jednak ma to swoje plusy,jak widać;)ślicznie!

    OdpowiedzUsuń
  17. życzę więcej takich sesji,
    ale już nigdy więcej jej powodów
    ściskam :))

    OdpowiedzUsuń
  18. MONISIA, ma, ma plusy :-)))

    MAJA, dziękuję Majeczka :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny pomysł z wyciągnięciem aparatu. Pewnie gdyby nie zabrakło prądu, myśl nie przyszłaby do głowy, a tak mamy ciekawe fotografie nocą i przy nikłym świetle. Szkoda tylko, że księżyc nie jest bliżej Ziemi :)

    OdpowiedzUsuń