wtorek, 7 czerwca 2011

DZIEŃ RODZINY.

U młodszej siostry w szkole wystawiono przedstawienie "Na jagody". Z okazji Dnia Rodziny. Dzień faktycznie rodzinny i uroczysty. Młodsza siostra jako panna borówczanka miała kwestię mówioną i tańczoną. Wypadła fantastycznie w obydwu :-)
Szkoła, do której uczęszcza młodsza siostra jest niezwykła! 
Publiczna. Umundurowana. Katolicka. Z zaangażowanymi nauczycielami. Z nocami eksperymentów. Z obozami. Z przedstawieniami. Z mnóstwem wszystkiego. Jest wspaniała. 
Chętnie uczestniczy w życiu uczniów co powoduje, że uczniowie i rodzice chętnie uczestniczą w życiu szkoły. Ja też. Na Dzień Rodziny machnęłam prawie 100 mufinków przy pomocy starszej i młodszej siostry. W 4 smakach. I wiecie co? Zostały pochłonięte jako pierwsze :-) Słychać tylko było nad stołami "Macie babeczkę?".
Uwielbiam takie spotkania. Rodzice, dzieci, nauczyciele. szum, gwar i zabawa. Też tak macie?
Polala

Propaganda? :-)


Małym artystom było zupełnie obojętne jak wyglądają. Przecież mała dziurka jeszcze nie stanowi o całości :-)


...albo nierówno założone kolanówki (młodszej siostry :-))


...albo całkowity nieład na głowie (też młodsza siostra)


Panny borówczanki miały piękne spódnice przewiązane w pasie zieloną wstążką, którą...

...gubiły zapamiętale w tańcu :-)))))))))))

 Artyści do końca zachowali skromność i nie pokazywali swojej twarzy. Szacunek :-)


Wspólne, dość zapalczywe zbieranie jagód...

No cóż. Przecież taki drobiazg jak buty nie ma znaczenia tak naprawdę :-))))))))


Jednak z perspektywy podłogi wszystko wygląda dużo lepiej.

Starsza siostra.

Ja i starsza siostra.

Tak to już jest na tego typu spotkaniach :-)

Wśród ciast, kaw, herbat i cukru kamery gotowe do startu.

A moje mufinki znikały jak szalone :-)


Na koniec życzenia...

 ...laurka.

15 komentarzy:

  1. Oh super impreza!! Bardzo lubię takie spotkania. Mój synalek chodzi do prywatnego przedszkola , bardzo fajna kadra, organizują zajęcia otwarte, gdzie rodzice mogą uczestniczyć. Ostatnio robiliśmy z dziećmi sałatkę jarzynową ;) zabawa była super. Wigilia, dzień mamy i taty to są niezapomniane imprezy. A niedługo jedziemy na wspólną wycieczkę. Podoba mi się jak szkoła angażuję rodziców do wspólnego działania.

    OdpowiedzUsuń
  2. ANULA, a im więcej robi dla uczniów tym więcej zaangażowanych rodziców. U nas też mnóstwo wspólnych spotkań, wyjazdów, imprez... Lubię tak.

    OdpowiedzUsuń
  3. To mi przypomina imprezy szkolne mojej latorośli, jeszcze z okresu szkoły podstawowej.Z tym że nie przypominam sobie , żeby robiono noce eksperymentów. Te Twoje muffiny też bym spróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  4. ESSI, jak przyjedziesz to spróbujesz.
    Nie przyjedziesz to dam Ci przepis. chociaż powiadam. Najlepiej smakują u mnie. Na miejscu. Robione TU i na zamówienie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas był w piątek ten dzień, lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Polala, motyl jest obłędny!!! I bardzo podoba mi się pomysł organizowania dnia rodziny. U nas niestety nie było, ale zachwycam się Waszym!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tymczasem u schyłku liceum jestem, to co przed Tobą, dawno za mną już.
    W podstawówce ciągle były spotkania z rodzicami i dziećmi, choć szkoła nie była katolicka:)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja mam wrażenie, że coraz częściej wszyscy się angażują w to w szkolę, zajęcia a to małe ojczyzny już kiedyś opisywałam.
    Relacja świetna a swoją drogą co tam balagan na głowie jak jest wianek:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. EWA, motyl zaskoczył nas całkowicie. Jest kolorowy, plastelinowy i im dłużej na niego patrzę tym bardziej młodszo siostrowy :-)


    IVA, ojoj matura, studniówka, bal maturalny, egzaminy...same przyjemności:-)


    LENKA, dziecko kochane Ty się nie uśmiechaj tylko na piątek niecierpliwie czekaj i na ogłoszenie wyników.

    BALBINA, wianek, który po kilku minutach został zepsuty i natentychmiast naprawiany bo bez wianka aktorka wystąpić nie może :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ czekam, dziecko kochane :-) aż nogami przebieram ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nawet nie wiedziałam o istnieniu tak cudownego święta ...a i szkoły zazdroszczę, bo szkoła starszaka spędza mi sen z powiek w tej chwili

    OdpowiedzUsuń
  12. LASCHE, do tej szkoły na razie chodzi młodsza siostra, bo nie mam tam ani drugiej ani trzeciej dla starszej. Za rok jednak naturalnym rytmem się stworzy i wtedy obie siostry będą w tej samej szkole.
    Czekam niecierpliwie bo szkoła jest bombowa!

    OdpowiedzUsuń
  13. LENKA, co byś od przebierania tymiż nie zeszła na manowce :-)

    OdpowiedzUsuń