Stało się. Pobiegłam. Wreszcie. Pod czułym, trenerskim okiem męża, spocona i bardzo zadowolona. Nie myślałam, że bieganie to taka przyjemność! Wprawdzie mój bieg na razie i przez najbliższe treningi to raczej marszobieg tzw. interwały 2 minuty biegu, 3 minuty marszu i tak po 6 powtórzeń. Mam jednak nadzieję, że czas przeleci a ja biegiem wbiegnę w bieg stały. Trzymajcie kciuki za moje twarde postanowienie. Wszelkie pomocne uwagi i wsparcie - mile widziane :-)
Poniżej zdjęcie butów po pierwszym treningu, żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia nowiusieńkim, ale na pewno zrobię im po kilkunastu treningach. Będę na bieżąco opisywać moje postępy wplatając w nie wątki z życia czteroosobowej rodziny nie licząc psa i patyczaków.
Polala
powodzenia i trzymam kciuki ;)
OdpowiedzUsuńJak ja nie lubię biegać! Podziwiam za determinację i wiem, że dasz radę ;) Zawsze dajesz! Powinnam była kupić Tobie adidasy, a nie baleriny ;)
OdpowiedzUsuńEuforka, trzymaj mocno. Dzięki.
OdpowiedzUsuńEwa, Ewa - adidasy mam, baleriny z NY to dopiero.
OdpowiedzUsuńtrzymam kciuki i jestem pod wrażeniem, ja dalej leniuch ;)
OdpowiedzUsuńMaja, mąż mnie zmobilizował, a jak zapadnę na bieganie to nie odpuszczę. Też leniuchowałam :-)
OdpowiedzUsuńJa myślę że nauczyciele w szkole podstawowej zniechęcają do biegania. To było jak zło konieczne! Trochę pobiegam i prześle zdjęcie moich butów. Pozdrawiam i RUN POLALA RUN
OdpowiedzUsuńWojciech, właśnie tak planuję RUN RUN a nie RUN-WALK. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPodziwiam zapał, ja nawet na takie postanowienie nie mogę się zdobyć, nie mówiąc już o wystartowaniu.
OdpowiedzUsuńBędą regularne relacje?
Swoją drogą niezła motywacja.
no to ja trzymam za Ciebie a Ty trzymaj za mnie
OdpowiedzUsuń